Wczoraj amerykański tygodnik Bloomberg Businessweek opublikował artykuł, który oskarża obecnego prezesa i dyrektora generalnego Kaspersky Lab - Jewgienija Kasperskiego o powiązania z rosyjskimi spec służbami - byłym KGB ZSRR oraz od roku 1995 jego następcy FSB. Dwaj dziennikarze Joseph Ciolli i Michelle Davis zarzucają firmie Kaspersky Lab, że ta pisze wyłącznie o domniemanym szpiegostwie USA, Izraela i Wielkiej Brytanii, ale unika analizowania ukierunkowanych kampanii (ang. advanced persistent threat - APT), których źródła sięgają Federacji Rosyjskiej lub są z Rosją w jakikolwiek sposób powiązane.

Zdementować to ostatnie oskarżenie jest bardzo łatwo, wystarczy tylko przytoczyć kilka raportów z kampanii takich jak: MiniDuke, CosmicDuke, Energetic Bear, TeamSpy, Turla/Snake, CloudAtlas,Red OctoberCloudAtlas, Penguin Turla, Black Energy 12, Agent.BTZ.

Niestety (dla Kaspersky Lab) to nie wszystko. Winą obarcza się także samego założyciela antywirusowego przedsiębiorstwa i zarzuca się mu podejrzenie wyglądający życiorys […]:

W 1987 r. Jewgienij Kaspiersky ukończył studia na Wydziale Matematyki Wyższej Szkoły KGB (która w 1992 r. zmieniła nazwę na Instytut Kryptografii, Telekomunikacji i Informatyki Akademii Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej) w Moskwie, gdzie zgłębiał tajniki matematyki, kryptografii i technologii komputerowej, specjalizując się w inżynierii matematycznej – wikipedia.pl

[…] oraz, że często w gronie od 5 do 10 osób wysokiej rangi oficerów FSB i przedstawicieli instytucji rządowych przebywał w publicznych łaźniach, gdzie rzekomo podczas prywatnych rozmów mogło dochodzić do szpiegowania na rzecz Rosji.

Dziennikarze powołując się na Chief Business Officer - Garryego Kondakova twierdzą, że w roku 2012, kiedy Kaspersky Lab zawiązał współpracę z IPO – partnerem Greenwich - grupy inwestycyjnej należącej do General Atlantic, dwie osoby widziały e-mail z dyrektywą o obsadzaniu najwyższych stanowisk wyłącznie obywatelami Federacji Rosyjskiej. Natomiast ci, którzy by się temu sprzeciwiali, czekało natychmiastowe zwolnienie:

W 2014 roku dwóch menedżerów: Chief Technology Officer - Nikolay Grebennikov i Steve Orenberg pełniący funkcję Prezydenta Ameryki Północnej w Kaspersky Lab zapytali Jewgienija, czy rozważa powołanie nowego prezesa (CEO), a on sam miałby się wycofać i zachować wyłącznie rolę lidera w firmie. Po tym zdarzeniu zwolniono ich z pracy – piszą dziennikarze.

Winni Rosjanie, święci Amerykanie

Redakcja ZS3.pl słusznie zauważa, że i Amerykanie mają swoje brudy za uszami:

Nie przypominamy sobie, by na przykład firma FireEye lub przejęty przez nią Mandiant opisywała działanie Equation Group lub jakiejkolwiek innej grupy, która nie pochodzi z Chin lub Rosji. Warto także powiedzieć, że założyciel Mandianta, Kevin Mandia, przez wiele lat pracował w Pentagonie, a firma FireEye została założona z udziałem funduszu inwestycyjnego należącego do CIA.

Riposta Jewgienija Kasperskiego

Istnieje wiele sposobów, aby nagłośnić pewną sprawę w mediach. Jednym z nich są spekulacje i teorie spiskowe – mówi Jewgienij Kaspersky. Jesteśmy transparentną firmą. Nie mamy nic do ukrycia. Działamy w branży bezpieczeństwa, w której, aby odnieść sukces, trzeba pozostać otwartym na kontrolę. Sądzisz, że nasze programy zawierają backdoora? Mylisz się, przyjdź do nas, udowodnimy ci to, zapraszamy każdego – dodaje Jewgienij.

Jewgienij zarzuca dziennikarzom, że ich artykuł to pełna amatorszczyzna. Dementuje wszystkie aspekty – po jego życiorys, analizę ukierunkowanych kampanii, prywatne spotkania z rzekomymi oficerami FSB, aż po wyssane z palca informacje o dyrektywnie, która miała narzucać obsadzanie kierowniczych stanowisk wyłącznie obywatelami Rosji.

Powoływanie się na fałszywe informacje, przekręcanie faktów i oszczerstwa świadczą o chęci wywołania sensacji i nie mają nic wspólnego z prawdziwymi wydarzeniami.

Wszystkie zarzuty postawione samemu prezesowi jak i samej firmie Kaspersky Lab zostały zdementowane na blogu Jewgienija Kasperskiego.

AUTOR:

Adrian Ścibor

Podziel się