Czy Polacy potrafią tworzyć oprogramowanie antywirusowe? Oczywiście, że tak! Doskonałym tego przykładem są aplikacje mks_vir, Malwarebytes, ClamAV, Arcabit i SpyShelter. Historię legendarnego już mks_vir powstałego z ramienia spółki MKS wszyscy znamy i wiemy, jak to się skończyło. O Arcabit słyszał niemal każdy Polak - ArcaBit sp. z o.o. powstała po rozpadzie spółki MKS i obecnie to do niej należą wszystkie prawa do marki mks_vir, a więc znak graficzny programu mks_vir, prawo użytkowania domeny internetowej mks.com.pl i inne komponenty programu antywirusowego. Natomiast producenci tacy jak Malwarebytes, ClamAV i SpyShelter nie są kojarzeni z Polakami. Spieszymy więc z krótką informacją:

1. Firma Malwarebytes i jej oprogramowanie MBAM znane jest wielu zaawansowanym użytkownikom nie tylko ze względu na bardzo dobrą ochronę real-time, ale m.in. z tego, że założycielem (rok 2008) i obecnie spełniającym funkcję CEO firmy Malwarebytes jest Marcin Kleczyński.

2. Natomiast jeszcze mniej osób wie, że pomysłodawcą i autorem silnika Clam AntiVirus jest Polak Tomasz Kojm, a inspiracją do napisania silnika antywirusowego była ociężała Java (zachęcamy do zapoznania się z krótkim wywiadem z Tomaszem).

3. Coraz bardziej popularną w Polsce aplikacją wspierającą oprogramowanie antywirusowe jest SpyShelter. Program ten chroni nie tylko przed znanym i nieznanym złośliwym oprogramowaniem, takim jak keyloggery czy rejestratory kamery, ale także przed złośliwymi aplikacjami zbierającymi i przechwytującymi dane (wszelakie loggery). Ciałem odpowiedzialnym za stworzenie tej aplikacji jest firma z siedzibą w Okluszu - Datpol. A tutaj wywiad z jej twórcami.

"Zostawcie to Polakom. Dla nich nie ma nic niemożliwego" – Napoleon Bonaparte

Niestety, jak to zwykle bywa, nie zawsze wszystko idzie po nasze myśli. Tak też było z oprogramowaniem FileMedic Antivirus, którego temat z perspektywy przeszłości i z punktu widzenia nowej marki FM Antivirus poruszamy w tym wywiadzie. Warto też wyjaśnić, że spółka i oprogramowanie FileMedic jest niestety błędnie mylona z obecnym oprogramowaniem FM Antivirus.

FM ≠ FileMedic? O co chodzi?

Dokładnie 18 marca 2015 roku o godzinie „zero osiemset” miała miejsce premiera nowej linii produktów FM Antivirus 2015. O ile w samym programie zmian za dużo nie uświadczyliśmy, o tyle z punktu widzenia zaawansowanego użytkownika oraz mikro i małych przedsiębiorstw całe „zamieszanie” wokół spółki i marki FileMedic na tyle się skomplikowało, że postanowiliśmy wyjaśnić pewne kwestie związane z przeszłością spółki FileMedic i przyszłością marki FM Antivirus.

We wstępie (http://avlab.pl/nowa-linia-pr…), a więc w recenzji produktu FM Internet Security 2015 poruszyliśmy pewne sprawy związane z marką FM Antivirus. Wyjaśniliśmy, że obecnie wydawcą programów FM Antivirus 2015, FM Internet Security 2015 i FM Ultimate Protection 2015 nie jest już spółka FileMedic, a NetArt Registrar Sp. z o.o. Natomiast generalnym dystrybutorem i sprzedawcą wspomnianego oprogramowania została firma nazwa.pl S.A. Sama spółka FileMedic zajmie się teraz inwestowaniem w inne obszary rynku, nie związane z branżą antywirusową.

Aby przybliżyć Wam drodzy czytelnicy kulisy tych wydarzeń, zapytaliśmy o pewne sprawy:

- Mateusza Sella – osobę dobrze znaną fanom marki mks_vir. W 2012 roku był wspólnikiem mniejszościowym w FileMedic sp. z o.o. lecz nie brał udziału w projekcie w stopniu przekraczającym konsultacje.
- Tomasza Milę - byłego Business Managera w FileMedic Sp. z o.o., obecnie zatrudnionego na stanowisku Product Managera w nazwa.pl S.A.
- Leszka Trojanowskiego - Dyrektora Działu Strategii i Sprzedaży w nazwa.pl S.A.

Rozmowa z Mateuszem Sellem

1. W roku 2012 z ramienia FileMedic sp z.o.o światło dzienne ujrzała aplikacja antywirusowa FileMedic Antivirus. Doskonale wiesz, że program nie gwarantował najlepszej skuteczności. Rok później projekt upadł, ale próbowano go ponownie reaktywować. Patrząc z perspektywy czasu powiedz nam, co Twoim zdaniem poszło nie tak, dlaczego program nie osiągnął sukcesu?

W 2012 roku byłem wspólnikiem mniejszościowym, nie brałem udziału w projekcie w stopniu przekraczającym konsultacje. Ciężko mi komentować decyzje zarządu w momencie, kiedy nie znam wszystkich okoliczności. Niestety wypuszczenie produktu nie jest prostym zadaniem. Bardzo często pierwszym rzeczywistym testem funkcjonowania jest właśnie debiut rynkowy i gotowość do szybkiej interwencji w przypadku problemów jest ważniejsza niż najlepsze nawet testy.

2. Kiedy opuściłeś szeregi firmy FileMedic i co było tego powodem? Czym obecnie się zajmujesz?

Nie mam przy sobie dokumentów, wydaje mi się, że było to definitywnie w 2013 roku. Wraz ze wspólnikiem uznaliśmy, że rozstanie się to słuszna decyzja z uwagi na rożne podejście do kwestii produktowej i prowadzenia spółki. Obecnie współtworzę firmę skoncentrowaną na dostarczaniu wysokiej jakości oprogramowania. Mieliśmy okazję pracować przy takich projektach jak np. oort, który odnosi całkiem sporo sukcesów na arenie międzynarodowej.

3. Czy Twoim zdaniem są jakiekolwiek szanse w przyszłości na prawdziwą reaktywację marki FileMedic w branży antywirusowej?

Oczywiście, że tak. Co roku pojawiają się nowi gracze na rynku. Część jest lepszych, część gorszych, ważne żeby przekonać do siebie grupę odbiorców i od tego momentu rosnąć. To nie jest uwaga do samego FM, raczej do każdego nowego gracza.

4. Czy masz jakiekolwiek plany na przyszłość związane z kontynuowaniem dzieła Twojego ojca?

Bezpieczeństwo w IT ewoluuje nieustannie. Obecnie prowadzimy audyty bezpieczeństwa, natomiast często są one powiązane z ogólnym audytem infrastruktury bądź aplikacji naszych klientów. Świadomość zagrożeń staje się koniecznością, a nie wydzieloną działką przypisaną jedynie wąskiej grupie specjalistów. Czas pokaże czy będę zaangażowany w jakiś projekt dedykowany zabezpieczeniom. Na pewno jestem otwarty na taką możliwość.

5. Rynek branży security stale się rozwija. Aby nadążyć z duchem czasu i ciągle zmieniającymi się trendami, firmy zajmujące się tworzeniem aplikacji zabezpieczających muszą ewoluować. Doskonałym tego przykładem są firmy Symantec i AVG. Ta pierwsza podzieliła na dwie odrębne spółki (jedna z nich zajmuje się bezpieczeństwem i sprzedażą produktów Norton, druga koncentruje się na zarządzaniu informacją), a druga by rozszerzyć wieloplatformowe usługi w chmurze dla klientów biznesowych niedawno przejęła norweskiego producenta programów zabezpieczających Norman Safeground. Co Twoi zdaniem decyduje o sukcesie programu antywirusowego? I dlaczego tego sukcesu nie osiągają na rynkach międzynarodowych polskie firmy? 

Proszę pamiętać o tym, kto jest właścicielem Symanteca i AVG, decyzja o ekspansji działalności na nowe obszary jest w tych wypadkach moim zdaniem decyzją biznesową. Firma dalej rośnie, udziałowcy się cieszą, akcje idą w górę. Bardzo mało rzeczy na tym świecie dzieje się bez przyczyny finansowej.

Jak zawsze mamy kilka rynków. Są oczywiście zwykli użytkownicy, są użytkownicy zaawansowani i mamy średnie i duże firmy. To jest bardzo duże uproszczenie, natomiast pokazuje pewien podział oczekiwań do oprogramowania. Zwykli użytkownicy chcą programu prostego, który zdejmie z nich konieczność znajomości zagadnień związanych z bezpieczeństwem. Takie podejście użytkownika zaawansowanego będzie irytować. W tym przypadku ważne jest udostępnienie dobrych narzędzi i pozostawienie decyzji, co z nimi zrobić w rękach użytkownika. Z kolei dla firm istotne są jeszcze inne cechy takie jak zgodność z polityką bezpieczeństwa, odpowiednie narzędzia do administracji itp. W skrócie można powiedzieć, że istotna jest wygoda, ale pod nią musi znajdować się działający dobrze silnik. Nie musi on być najlepszy, ale musi być wystarczająco dobry żeby zapewnić wysoki poziom ochrony.

O sukcesie moim zdaniem decyduje koncentracja na jednej, najlepiej małej grupie użytkowników, bardzo mocna iteracja produktem do momentu bycia najlepszym rozwiązaniem dla tej grupy, a następnie rozszerzanie grupy docelowej. Program musi być uniwersalny, ale także dopasowany do użytkownika. Kierowanie produktu od razu do wszystkich grup ma znacznie mniejszą szansę powodzenia, bo ich oczekiwania są często sprzeczne ze sobą.

Odnośnie “dlaczego nikt od nas” - można spojrzeć na ClamAV, albo na Malwarebytes, a nawet kupionego przez Avasta Gmera. Polacy mają sukcesy na tym rynku, natomiast w żadnym z tych przykładów nie można powiedzieć, że jest to całkowicie polski sukces.

To teraz rys historyczny. Rynek AV ewoluował od kilkudziesięciu lat (w każdym razie od ponad 20). Przed upowszechnieniem internetu produkty lokalne zapewniały najwyższy poziom bezpieczeństwa użytkownikom z tego samego kraju, co było jednocześnie dobre i złe. Niewielki zasięg zapewniał ochronę przed większymi graczami z zachodu, ale jednocześnie nie stymulował do szybkiej ekspansji. Obecnie tworzenie produktu na rynek globalny jest domyślnym trybem dla każdego przedsiębiorcy. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że MKS przespał moment, kiedy powinien bardziej walczyć o klientów korporacyjnych i dążyć do zostania marką globalną. Gdyby działania do tego dążące zostały podjęte na początku XXI wieku, to pewnie mieli byśmy globalnego gracza.

Oczywiście późniejsze zawirowania też nie pomogły, bo z solidnym zapleczem w Polsce (przynajmniej wśród małych firm i klientów prywatnych) można było myśleć o stopniowym wyjściu za granicę, choć możliwe, że trzeba by już się posiłkować dodatkowym kapitałem żeby przeprowadzić to z odpowiednim impetem.

Myślę, że jest jeszcze możliwość, że ktoś wymyśli nowy dobry model biznesowy (tak jak ekspansja AVG za pomocą darmowej wersji ich produktu), ale obawiam się, że obecnie na sukces będzie trzeba dużo więcej pracować i przebijać się przez kolejne mury wydając na to olbrzymie pieniądze. Pozostaje mieć nadzieje w polskie kombinatorstwo, które pozwoli komuś mury obejść zamiast przebijać. Poza tym sam rynek IT też ulega kolejnym przemianom. Być może na następnej dużej platformie w czołówce rozwiązań znajdzie się produkt polski, który nie zdecyduje się na odsprzedaż spółki większemu konkurentowi, który na danym rynku jeszcze nie zaistniał.
 

Rozmowa z Leszkiem Trojanowskim i Tomaszem Milą  

1. Kiedy i w jakich okolicznościach NetArt Registrar Sp. z o.o. uzyskał prawa do marki FM? Czy było to w poprzednich latach, kiedy osoby decyzyjne wiedziały, że w roku 2014 spółka FileMedic wycofa się z branży antywirusowej? A może decyzja zapadła już dużo wcześniej?

Firma NetArt Registrar Sp. z o.o. uzyskała prawa do marki FM Antivirus w grudniu 2014 roku. Stało się to na mocy umowy trójstronnej pomiędzy BitDefender SRL, Filemedic Sp. z o.o. i NetArt Registrar Sp. z o.o. Decyzja strategiczna o wycofaniu się FileMedic Sp. z o.o. z branży antywirusowej zapadła równolegle, w tym samym czasie.

2. Kto lub co miało decydujący wpływ na podjęcie się roli generalnego dystrybutora przez nazwa.pl S.A i od jakiego czasu nazwa.pl jest głównym sprzedawcą oprogramowania FM (a wcześniej FileMedic)?

Firma NetArt Registrar Sp. z o.o. i nazwa.pl S.A. działają w obrębie jednej grupy kapitałowej. Od momentu, gdy zapadła decyzja o wydaniu produktów marki FM Antivirus przez NetArt Registrar Sp. z o.o., naturalną decyzją było wykorzystanie potencjału nazwa.pl S.A. do dystrybucji tych produktów na rynku polskim. Zasady współpracy zostały ustalone między spółkami w ramach odpowiedniej umowy, a nazwa.pl S.A. stała się głównym sprzedawcą oprogramowania marki FM Antivirus w drugiej połowie grudnia 2014 roku.

3. Dlaczego w roku 2014 dla oprogramowania FileMedic (http://avlab.pl/nowy-filemedi…) i w roku 2015 dla aplikacji z serii FM 2015 (http://avlab.pl/nowa-linia-pr…) zdecydowano się na odwzorowanie programu Bitdefender w kopii niemal 1 do 1? I dlaczego spółka FileMedic a teraz NetArt Registrar Sp. z o.o. we współpracy z nazwa.pl S.A. nie podjęła się wykorzystania silnika antywirusowego innego producenta, ale z zachowaniem równowagi pomiędzy technologiami „obcymi” a własnymi? Produkty takie jak chociażby F-Secure, Emsisoft czy G Data również z powodzeniem korzystają z technologii opracowanej przez rumuńskiego producenta, lecz nie z tego są znane, a wręcz przeciwnie – tylko wąskie grono osób zainteresowanych branżą antywirusową wie, że wszyscy wyżej wymienieni posiadają licencję na silnik Bitdefender AV.

Na początku uściślijmy, że program FileMedic AntiVirus 2012 został wycofany z obiegu jesienią 2013 r., wtedy też zakończyło się wsparcie dla tego produktu. Od marca 2014 r. FileMedic Sp. z o.o. firmował już nową markę, a mianowicie FM Antivirus. Decyzje odnośnie dalszego kierunku rozwoju zostały podjęte z uwzględnieniem czynników ekonomicznych i praktycznych. Kooperacja z zewnętrznym dostawcą i wprowadzenie oferty w oparciu o model whitelabel gwarantuje optymalne wykorzystanie kompetencji. Dzięki temu możemy zaoferować klientom produkt doskonałej jakości, pod własną marką.

4. Jakie są plany na przyszłość związane z produktami FM? Czy obecny właściciel marki, a więc NetArt Registrar Sp. z o.o zamierza udostępnić ochronę dla stacji roboczych, tzw. endpointy z funkcjami administracyjnymi? A może planujecie przywrócenie do życia markę FileMedic i zaprojektowanie oprogramowania spełniającego ówczesne wymagania administratorów, rynku mobilnego oraz trendu Internet of Things?

Właściciel marki FM Antivirus w chwili obecnej koncentruje się na dostarczaniu rozwiązań ochronnych dla użytkowników domowych, mikro i małych firm. Rozwiązania korporacyjne, co prawda były brane pod uwagę, jednakże wejście w ten segment rynku wymaga czasu, ugruntowanej pozycji marki w świadomości zaawansowanych użytkowników. Jeżeli ten segment wyda się atrakcyjny dla wydawcy produktów marki FM Antivirus, wówczas z pewnością marka zostanie rozszerzona o produkty dla średnich i dużych firm. Jeżeli chodzi o markę „FileMedic”, w tej chwili nie ma planów jej reaktywacji na niwie branży antywirusowej.

5. Co Państwa zdaniem decyduje o sukcesie firmy nie tylko w branży antywirusowej, ale w branży szeroko rozumianego bezpieczeństwa konsumentów i przedsiębiorstw?

O sukcesie firmy decydują przede wszystkim kompetencje jej pracowników. W przypadku branży antywirusowej niezmiennie obserwujemy swoisty wyścig pomiędzy „tymi złymi” (szeroko pojętymi twórcami zagrożeń), a „tymi dobrymi” (ekspertami do spraw bezpieczeństwa IT). Ci pierwsi mają zazwyczaj przewagę. Sukcesy w branży antywirusowej odnosi się wtedy, gdy szala przechyla się na korzyść tych drugich. 

Od lewej: Mateusz Sell, Tomasz Mila
 

AUTOR:

Adrian Ścibor

Podziel się