W listopadzie 2018 roku Nowa Zelandia dołączyła do państw, które nie chcą w swojej krytycznej infrastrukturze oprogramowania oraz sprzętu od chińskiej firmy Huawei. Zachodzi duże podejrzenie, że urządzenia tego producenta, które miały być użyte do stworzenia sieci 5G, mogą zawierać tylne furtki, które mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo polityków, obywateli i narodowego interesu. Nowa Zelandia dołączyła do Australii, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii jako kraj, który ma spore wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa sprzętu i oprogramowania od Huawei. Do tej czwórki państw dołączyła 10 grudnia Japonia, a teraz mogą to zrobić nasi sąsiedzi — Czechy.

Czeska Krajowa Agencja ds. Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Bezpieczeństwa Informacji (National Cyber and Information Security Agency) opublikowała komunikat, w którym ostrzega przed wykorzystywaniem narzędzi technicznych lub programowych firm Huawei i ZTE, ponieważ może to stanowić zagrożenie cybernetyczne.

Wydanie tego ostrzeżenia zamyka nasze podsumowanie opracowane z sojusznikami i partnerami w kwestii bezpieczeństwa. Głównym problemem jest otoczenie prawne i polityczne Chińskiej Republiki Ludowej, w którym działają przede wszystkim wspomniane przedsiębiorstwa (Huawei i ZTE, przyp. red). Prawo chińskie wymaga między innymi, aby prywatne firmy rezydujące w Chinach współpracowały ze służbami wywiadowczymi, dlatego wprowadzenie ich do kluczowych systemów państwowych może stanowić zagrożenie.

— mówi dyrektor czeskiej agencji NCISA Dušan Navrátil.

Czechy ostrzegają przed Huawei i ZTE
Czechy ostrzegają przed Huawei i ZTE.

Innym powodem wydania ostrzeżenia może być to, że Chiny są w Czechach bardzo aktywne pod kątem działań służb, co może mieć realny wpływ na strategiczne interesy Czech.

Zgodnie z ustawą o Cyberbezpieczeństwie, ostrzeżenie oznacza, że ​​administratorzy systemu w krytycznej infrastrukturze, ważnych systemach informatycznych lub istotnych usługach są zobowiązani do rozpoznania zagrożenia i podjęcia odpowiednich działań. Nie rozróżniamy systemów państwowych ani prywatnych. Naszym kryterium jest to, czy wdrożenie określonego systemu (od Huawei lub ZTE, przyp. red.)  wpłynęłoby na funkcjonowanie Republiki Czeskiej jako suwerennego państwa.

- mówi Dušan Navrátil.

Czechy w przeciwieństwie do Nowej Zelandii nie należą do Sojuszu Pięciorga Oczu. Są to umowy pomiędzy Wielką Brytanią, USA, Australią, Kanadą i Nową Zelandią, które dotyczą wspólnego gromadzenia, analizowania i udostępniania informacji wywiadowczych. Mamy tu do czynienia ze szpiegowaniem zatwierdzonym prawem. Członkowie sojuszu, znani też jako Five Eyes, koncentrują się na gromadzeniu i analizowaniu informacji z różnych części świata, chociaż ich jurysdykcja wykracza dalece poza granice państw, które wchodzą w skład tajnego porozumienia. Dopiero Edward Snowden ujawnił, że niektórzy członkowie sojuszu wzajemnie się monitorują i dzielą informacjami, aby uniknąć łamania przepisów krajowych, które zabraniają szpiegowania własnych obywateli.

Sojusz Pięciorga Oczu rozpościera się na więcej krajów:

  • Członkami Five Eyes są: Australia, Kanada, Nowa Zelandia, Wielka Brytania i USA.
  • Członkami Nine Eyes dodatkowo są: Dania, Francja, Holandia i Norwegia.
  •  Członkami Fourteen Eyes dodatkowo są: Belgia, Niemcy, Włochy, Hiszpania i Szwecja. 

Decyzję Nowej Zelandii jako członka Sojuszu Pięciorga Oczu rozumiemy, ponieważ jest ściśle podyktowana polityką i interesem pozostałych krajów partnerski. Natomiast Czechy nie są uwikłane w międzynarodowy monitoring. Ostrzeżenie wydane przez Krajową Agencję ds. Cyberbezpieczeństwa i Informacji może sugerować, że budowanie sieci szkieletowych w oparciu o urządzenia chińskich firm jest sprzeczne z interesem kraju. Niestety polskie władze wydają się głuche na te doniesienia.

AUTOR:

Adrian Ścibor

Podziel się

Komentarze

mm pt., 28-12-2018 - 17:39

w USA jak jest z telekomami?

Dodaj komentarz