Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2016 okazały się doskonałą okazją do wzmożonej działalności cyberprzestępców. Polscy użytkownicy zostali w szczególny sposób dotknięci, ponieważ intensywnie poszukiwali w sieci kanałów streamujących transmisje meczów. Przestępcy wykorzystali zainfekowane reklamy (tzw. malvertising) do rozprzestrzeniania wirusa Magnitude. 

Co się dzieje, jeśli program antywirusowy nie powstrzyma zagrożenia na czas? Magnitude wykorzystuje luki w oprogramowaniu Adobe Flash, aby zainstalować jeszcze jedno złośliwe oprogramowanie – ransomware o nazwie Cerber. Pechowi kibice mogli skończyć z żądaniem słonego okupu za odszyfrowanie cennych danych na zainfekowanych komputerach.

Dane z F-Secure Labs pokazują, że największa ilość infekcji przypadł na 12 czerwca, kiedy Polska rozgrywała mecz przeciwko Irlandii. W czerwcu i lipcu 68% infekcji pochodziło ze stron związanych ze streamingiem video (w tym wypadku meczów), a jedynie 17% wektorów infekcji stanowiły strony dla dorosłych. 

Ostatni raport przeprowadzony przez firmę F-Secure pokazuje paradoks działania grup cyberprzestępczych, które często funkcjonują w sposób podobny do legalnych przedsiębiorstw, a nawet troszczą się o swoje ofiary (oczywiście w celu sprawnego wyłudzenia okupu). Gangi ransomware posiadają własne witryny, konsultantów czy dział FAQ. W badaniu zostały opisane najpopularniejsze rodziny ransomware wraz z średnimi cenami oraz czasem na zapłacenie okupu. Terminy płatności nie muszą być jednak sztywne. 100% badanych grup zgodziło się na opóźnienie terminu zapłaty.

Inwazja ransomware już nie dziwi – ten drastycznie efektywny rodzaj cyberprzestępstwa jest obecnie bardzo popularny i niezwykle skuteczny w generowaniu zysków dla przestępców. Według ostatniego badania cyberprzestępcy są jak najbardziej otwarci na negocjowanie okupu. W trzech przypadkach na cztery udało się zmniejszyć cenę okupu, a średnia zniżka wyniosła 29%.

Ciekawy jest jednak zastosowany przez cyberprzestępców mechanizm dostarczenia wirusa. Ostatnio w Polsce popularna była, na przykład, metoda „na fakturę”, polegająca na masowej wysyłce maili z przypomnieniem o zaległej płatności. Odbiorca klikał w link lub załącznik i tym sposobem dystrybuowany był wirus – mówi Leszek Tasiemski, VP, Head of R&D Cyber Security Services w firmie F-Secure. Wykorzystanie popularności Euro, choć nie dziwi, jest przykładem sprytu przestępców i dobrej znajomości trendów. Duży udział komputerów z Polski w fali infekcji z okresu mistrzostw może świadczyć o atakach nakierowanych na użytkowników z naszego kraju – dodaje Tasiemski. 

Podziel się