Władze Nowej Zelandii zakazały swojemu operatorowi telekomunikacyjnemu, firmie Spark, współpracy z Huawei w ramach wdrożenia sieci 5G. Tym samym państwo to wkracza do grona innych krajów, które mają wątpliwości dotyczące chińskiego giganta — są to Australia i Stany Zjednoczone. Wielka Brytania wydała już ostrzeżenie, a niektóre partie w niemieckim parlamencie rozważają podobne kroki.

Huawei wyrzucony z Nowej Zelandii
Huawei traci zaufanie coraz większej ilości państw.

Decyzję podjęła agencja wywiadu Nowej Zelandii. Przekazała ona Spark informacje, wedle której korzystanie z urządzeń niezbędnych do działania sieci radiowej (RAN) od Huawei, “znacznie zwiększy ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego”. Dyrektor generalny agencji Andrew Hampton odmówił udzielania innych komentarzy.

Chiński producent smartfonów zajmuje wysokie pozycje w rankingach urządzeń. Oprócz smartfonów Huawei dostarcza także rozwiązania sieciowe, m.in. do obsługi sieci komórkowej, serwery, przełączniki oraz rozwiązania bezpieczeństwa.

Polska obecnie nie zamierza rezygnować ze współpracy z tą firmą. Przynajmniej nic o tym nie słyszymy. Huawei jest partnerem Porozumienia na rzecz Strategii 5G.

Sytuacja z Huawei trochę przypomina nagonkę na Kaspersky Lab. Ma światowy charakter, ale dowodów brak. Czekamy na decyzje innych państw oraz na ruch chińskiego przedsiębiorstwa. Kaspersky Lab powoli przenosi się do Szwajcarii. Wątpimy, aby Huawei postąpił podobnie, ale spodziewamy się stanowczej reakcji firmy na te doniesienia.

Spark decyzją Nowej Zelandii nie jest zachwycony. W oficjalnym komentarzu czytamy:

While we are disappointed with this decision, we are confident that the decision will not affect our plans to launch Spark’s 5G network by 1 July 2020, subject to the necessary spectrum being made available by the New Zealand Government.

Wniosek jest prosty: nawet bez dowodów można ustawą zniszczyć wszystko. Chiny nie są przewidywalnym państwem, ale nie oznacza to, że chińscy producenci mają złe zamiary. Popularność Huawei, nie tylko w Polsce, o czymś świadczy. Rozumiemy obawy państw i skutki ewentualnego szpiegostwa przemysłowego, ale niech one będą oparte na niepodważalnych dowodach. W przypadku Huawei chyba ich zabrakło.

Nowa Zelandia należy do Sojusz Pięciorga Oczu. Jest to umowa pomiędzy Wielką Brytanią, USA, Australią, Kanadą i Nową Zelandią, które dotyczą wspólnego gromadzenia, analizowania i udostępniania informacji wywiadowczych, w których mamy do czynienia ze szpiegowaniem zatwierdzonym prawem dla dobra ludzi. Członkowie sojuszu, znani też jako Five Eyes, koncentrują się na gromadzeniu i analizowaniu informacji z różnych części świata, chociaż ich jurysdykcja wykracza dalece poza granice państw, które wchodzą w skład tajnego porozumienia. Dopiero Edward Snowden ujawnił, że niektórzy członkowie sojuszu wzajemnie się monitorują i dzielą informacjami, aby uniknąć łamania przepisów krajowych, które zabraniają szpiegowania własnych obywateli.

AUTOR:Michał Giza
Podziel się

Dodaj komentarz