W piątkowy poranek (31 lipca) obywatele Polski otrzymali krótką, ale zarazem konkretną w przekazie wiadomość SMS z dobrze znanego alertu RCB. Była to zachęta do zapoznania się z opublikowanym „Poradnikiem bezpieczeństwa” w wersji cyfrowej.
Przez kilka godzin w piątek podany adres poradnikbezpieczensta.gov.pl był przekierowaniem do strony https://www.gov.pl/web/poradnikbezpieczenstwa. Obecnie wydaje się, że zmieniono podejście, bo link z wiadomości SMS faktycznie kieruje do pliku w formacie PDF, który można pobrać i otworzyć w dowolnym momencie (również „offline”, co dla takich treści ma znaczenie).
Alerty RCB nie cieszą się szczególnym uznaniem. O podejściu do nich niech świadczy fakt, że część osób zwyczajnie blokuje te wiadomości. Nie trudno im się dziwić, bo skoro alerty informują głównie o silnym wietrze czy deszczu (co zresztą nie sprawdza się w każdej sytuacji bądź też SMS jest wysyłany po wystąpieniu opisywanego „zagrożenia”), to koncepcja państwowego zamiennika prognozy pogody może nie być słuszna. Oczywiście system alertów o obiektywnie poważnych incydentach jest potrzebny (przede wszystkim w przystępnej dla każdej osoby formie wiadomości SMS) – problem w tym, że dzisiejsze alerty RCB przestały spełniać tę rolę.
Dlatego dawno ten szajs zablokowałem i mam spokój. https://t.co/Ak1meYw2tV
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) July 30, 2026
Przy upale nie używajcie pieca! Jak będzie 35 stopni to już naprawdę piec trzeba wyłączyć.
— Tomasz Sommer (@1972tomek) August 1, 2026
Liczba osób mieszkających w Polsce wynosi około 37 milionów. Można było podejrzewać, że znakomita większość osób odczyta wiadomość SMS o w miarę jednakowej porze i prawdopodobnie kliknie zawarty w niej link. W wyniku nagłego skoku ruchu adres poradnikbezpieczensta.gov.pl przestał być responsywny (połączenia kończyły się błędem timeout). Podobnie wyglądała sytuacja z oficjalnym serwisem rządowym gov.pl.
Nie jest wiadome, które aspekty działania infrastruktury tym razem zawiodły. Nie podejrzewałbym, że Centralny Ośrodek Informatyki wystawił oba serwisy na pojedynczych serwerach. Raczej z dużą pewnością można założyć, że za obsługę głównego serwisu rządowego odpowiada klaster co najmniej kilku serwerów aplikacyjnych, bazodanowych, storage, brokerów kolejek itd. Ruch do maszyn aplikacyjnych jest „rozdzielany” z użyciem wybranego algorytmu (z czego najbardziej podstawowy to round-robin) przez jeszcze jeden klaster – urządzeń load balancer. Nieraz też dodane są korporacyjne urządzenia pełniące funkcję WAF, które blokują podejrzane zapytania do aplikacji. A wszystko może zostać zintegrowane z usługami CDN czy cache. W praktyce proste w obsłudze aplikacje do uruchomienia mogą wymagać dziesiątek maszyn i usług.
To jest właśnie ogólna koncepcja high availability. Awaria czy niedostępność przynajmniej jednego serwera nie powinna powodować przestoju w działaniu całego środowiska. Wdrożenia wykorzystujące to podejście są zdecydowanie bardziej zaawansowane i czasochłonne (a więc także bardziej kosztowne), natomiast dla pewnych środowisk jest to wymagane bądź też zwyczajnie konieczne. Pewne „ułatwienie” stanowią usługi chmurowe (współcześnie oznacza to z reguły Kubernetes), ale ich obsługa wymaga naprawdę rozległej wiedzy, która dodatkowo jest zależna od dostawcy (jeśli dana osoba ma doświadczenie z AWS, to nie będzie całkowicie płynnie działać w środowisku GCP itd.).
Domena poradnikbezpieczenstwa.gov.pl rozwiązuje na adres IP 185.32.48.60, a gov.pl na adres 185.32.48.49. Oba adresy znajdują się w ASN 200244 powiązanym z Centralnym Ośrodkiem Informatyki. Z kolei www.coi.gov.pl (gdzie hostowany jest plik PDF z poradnikiem) kieruje na adresy IP z puli usługi Azure.
Słuszne będzie podejrzenie, że pod podanymi adresami znajdują się urządzenia load balancer, które kierują ruch do maszyn „upstream”. Same load balancery powinny funkcjonować w ramach własnego klastra – korzystają wtedy z floating IP (pływające IP). Skonfigurowana jest usługa monitorująca działanie poszczególnych urządzeń i po wykryciu, że dane urządzenie przestało odpowiadać, automatycznie „przenosi” adres IP do innego, w pełni funkcjonującego noda. Nie trzeba korzystać z kosztownych urządzeń klasy enterprise, bo podobny klaster można skonfigurować na przynajmniej dwóch maszynach wirtualnych, dla przykładu przy użyciu Pacemaker i Corosync.
Nie warto raczej przedstawiać możliwych przyczyn, dlaczego serwisy przestały być dostępne, bo problem mógł wystąpić na różnych poziomach. Tak samo nie należy wierzyć internetowym „ekspertom”, który często bez praktycznej wiedzy technicznej próbują przedstawiać swoje teorie. Również próby powiązania tej sytuacji z koalicją rządzącą akurat tym razem nie są do końca zasadne.
Być może wysłanie alertu do milionów osób w podobnym czasie nie było przemyślną strategią. Pozostaje mieć nadzieję, że COI wyciągnął już odpowiednie wnioski i zostały wdrożone środki zaradcze. Na czas prawdziwego kryzysu (absolutnie nie chodzi tutaj o działania wojenne, bo te są nierealne) dostęp do portali rządowych będzie co najmniej przydatny.
Sam poradnik bezpieczeństwa w kwestiach stricte praktycznych w mojej ocenie prezentuje sensowny poziom. Tematy, takie jak podstawowa pierwsza pomoc (którą większość dorosłych ćwiczyła ostatni raz na kursie prawa jazdy) czy konkretny spis przedmiotów/kontaktów/ustaleń na czas zagrożenia, są przystępnie opisane. Z drugiej strony jeśli ktoś potrzebuje „rządowego” poradnika do niektórych z opisanych kwestii, to pozostawiam do rozważenia swoje postępowanie.
Czy ten artykuł był pomocny?
Oceniono: 0 razy



