W poszukiwaniu nowych źródeł przychodu firmy telekomunikacyjne wchodzą w obszary biznesowe zarezerwowane dotychczas dla firm internetowych. Największy w Kanadzie operator telefonii komórkowej oraz dostawca Internetu i telewizji planuje monitorować każdą aktywność swoich klientów, związaną ze świadczonymi usługami i w ten sposób zarabiać na gromadzonych informacjach.

Bell Canada, największa firma telekomunikacyjna w Kanadzie, pragnie podążać śladami Google i Facebooka i gromadzić o użytkownikach ogromne ilości informacji. Zaczęli już w grudniu 2018 roku. Zakres potencjalnie gromadzonych danych jest bardzo szeroki: od sposobu korzystania ze smartfona, oglądania TV, korzystania z Internetu, zakupów i płatności online, po aktywność w mediach społecznościowych. Wśród gromadzonych informacji o klientach mają się znaleźć dane o liczbie wysłanych i odebranych wiadomości, długości prowadzonych rozmów, ilości wykorzystanego transferu oraz typu połączenia internetowego w trakcie korzystania z mediów strumieniowych. W zasadzie firma może monitorować wszystko to, co przechodzi przez łącza Bell Canada. W zamiar gigant telekomunikacyjny zapewni bardziej dostosowane reklamy i promocje na towary, które będą bardziej dobrane do preferencji klientów końcowych.

W oficjalnym komunikacie Bell Canada czytamy:

„Chcemy świadczyć usługi targetowania reklam w oparciu o wzorce zachowania naszych klientów, tak jak to robi Google i inne podobne firmy”.

Profilowanie niesie ze sobą pewne konsekwencje. W skali makro Bell Canada może zostać zaatakowania przez hakerów, którzy mogą ujawnić tony informacji o klientach. W skali mikro istnieje ryzyko, że cała rodzina korzystająca z jednego adresu IP może otrzymywać dostosowane reklamy do jednego z domowników.

Obawy budzi brak informacji, w jaki sposób ten telekomunikacyjny operator zamierza chronić swoich klientów przed wyciekiem ogromnej ilości zebranych na ich temat (choć za ich zgodą) danych.

komentuje Mariusz Politowicz, inżynier techniczny Bitdefender.

Nie bez powodu społeczeństwo ucieka od mediów społecznościowych. Internet wchodzi z buciorami w życie prywatne z coraz większym rozmachem. O prywatność warto dbać. Warto też zapoznać się z ciekawszymi materiałami opublikowanymi na AVLab z tagiem „VPN”.

Zasada działnia VPN
Zasada działnia VPN

Zagadnienia związane z połączeniem VPN, w kontekście bezpieczeństwa i prywatności, są niezwykle istotne. Wirtualna Prywatna Sieć (ang. Virtual Private Network) to bezpieczny tunel sieciowy tworzony w momencie ustanawiania połączenia pomiędzy urządzeniem z zainstalowanym klientem a serwerem pośredniczącym w tym ruchu (zazwyczaj jest to serwer z lokalizacją w innym kraju lub kontynencie). Pakiety sieciowe przesyłane przez kartę sieciową komputera (lub telefonu podłączonego do domowej sieci Wi-Fi), zanim trafią do domowego routera są szyfrowane. Następnie w takiej “nieczytelnej” postaci są wysyłane do brzegowego firewalla dostawcy internetu. Dzięki szyfrowanemu połączeniu, użytkownik korzystający z sieci VPN zachowuje anonimowość, ukrywając swój prawdziwy IP:

  • Przegląda internet z adresem IP jednego z serwerów dostawcy usługi VPN.
  • Anonimowo pobiera pliki z torrentów lub P2P.
  • Anonimowo pisze komentarze.
  • Anonimowo kontaktuje się przez komunikatory.

Niestety, ale dostawca internetu może ustalić, z jakim serwerem VPN łączy się jego klient, dlatego wybór serwera VPN jest bardzo istotny. Operatorzy usług VPN też zbierają logi i mogą się nimi podzielić z organami ścigania, jednak (zazwyczaj) nie mogą ustalić, co użytkownik robił w sieci.

Połączenia VPN są bardzo korzystne dla bezpieczeństwa urządzeń mobilnych i laptopów. Zamiast korzystać z otwartych i niezabezpieczonych połączeń, narażając się na przechwycenie danych uwierzytelniających, szyfrowany tunel VPN dodaję kolejną warstwę do prywatności i bezpieczeństwa (wszystko, co wychodzi z urządzenia, jest szyfrowane).

AUTOR:

Adrian Ścibor

Podziel się

Dodaj komentarz