Aktualizacja#1 Czy rząd naprawdę chce ocenzurować ostatni bastion wolności?

Dziennik Gazeta Prawna znalazł archiwalny dokument skierowany cichaczem 12 czerwca 2018 roku przez Ministra Zdrowia Józefę Szczurek-Żelazko do Sekretarza Rady Ministrów Małgorzaty Hirszel w sprawie projektu „o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej”. Najbardziej interesującym akapitem jest punkt drugi, który informuje o przyjętej przez Ministerstwa Cyfryzacji, Finansów i Infrastruktury „propozycji” o „nowym rejestrze domen internetowych służących do oferowania towarów i usług niezgodnie z przepisami prawa, który będzie zawierał wykaz domen internetowych na podstawie przepisów odrębnych”.

Trudno nie brać pod uwagę takiego scenariusza, kiedy na dłuższą metę pomysł Ministerstwa Zdrowia może posłużyć do blokowania domen prywatnych sklepików internetowych, które handlują nie wpisanymi na listę leków specyfikami, jak na przykład ziołami stosowanymi w medycynie „alternatywnej”. To jest tylko jeden z wielu pomysłów na cenzurę, który rząd może wprowadzić kiedyś w życie. Tak naprawdę „nielegalne” usługi lub towary będzie można dostosować w zależności od nieustannie aktualizowanego prawa do zwalczania prywatnej przedsiębiorczości i monopolizowaniu usług świadczonych przez państwo — usług przeważnie droższych od prywatnych i gorzej wykonywanych.

Tak więc pomiędzy wymienionymi ministerstwami procedowano nowy projekt cenzurujący wszystkie domeny, które podpadną pod „propozycję” rządu.   

Co konkretnie oznacza „nielegalne”? Na razie są to na przykład domeny gier hazardowych (pełna lista blokowanych przez rząd domen znajduje się pod adresem https://hazard.mf.gov.pl). Z biegiem czasu napędzana biegunka legislacyjna może procedować nowe przepisy określające za nielegalne, np.

  • domeny oferujące usługi VPN,
  • domeny łamiące prawa autorskie (ACTA II lub jak kto woli podatki od linków),
  • domeny z opublikowanymi pytaniami egzaminacyjnymi,
  • domeny sprzedające dopalacze lub alternatywne leki niedostępne w oficjalnych aptekach dla aptekarzy.

Wstawiamy oryginalne pismo w PDF, aby „przypadkiem” nie zostało usunięte: dokument347986.PDF

Cytując za DGP, Patryka Wachowca, analityka prawnego Forum Obywatelskiego Rozwoju, w pełni się z nim zgadzamy:

Pomysł kilku ministerstw jest doskonałym przykładem na to, jak państwo nie powinno regulować zasad korzystania z internetu. Szkoda, iż wysiłek resortów nie przekłada się na inne przedsięwzięcia związane z cyfryzacją, które będą przydatne dla obywateli lub przedsiębiorców, jak np. możliwość zbierania podpisów pod projektem ustawy przez internet, pełna elektronizacja postępowania przed KRS lub system informacji prawnej z prawdziwego zdarzenia.

Mamy poważne obawy co do intencji nowego pomysłu rządu o blokowaniu niewygodnych domen zgodnie z aktualnie przyjętymi przepisami w danym czasie. Póki co internauta wchodząc na jedną ze stron z listy domen hazardowych, widzi taki komunikat:

blokowanie domen hazardowych

W naszej opinii nowe przepisy cenzurowania Internetu będą tak samo nieskuteczne jak obecne. Co z tego, że dostawcy usług telekomunikacyjnych i operatorzy Internetu są prawnie zobligowani do blokowania domen hazardowych, skoro z obejściem tych „zabezpieczeń” poradzi sobie średnio rozgarnięty uczeń szkoły podstawowej — a jeśli nie sam, to zrobi to z pomocą poradników „jak zmienić DNS-y” lub „jak obejść blokadę Internetu”.

Zaproponowane zmiany są kolejnym gwoździem wbijanym do trumny wolnego (na tyle na ile to możliwe) współczesnego Internetu. Niepokojące jest to, że według informacji opublikowanych przez Fundację Panoptykon, informacje o użytkownikach, którzy odwiedzili jedną z cenzurowanych domen, będą dostępne na żądanie dla Głównego Inspektora Sanitarnego(!), KNF i wyżej wskazanych ministerstw. Ponownie operatorzy telekomunikacyjni zostaną prawnie zmuszeni do przechowywania i przekazywania logów, tj. adresów IP użytkowników, którzy „zabłądzili” w Internecie i przypadkiem dostali się na stronę zablokowaną ustawą. 

Aktualizacja #1, 26.07.2018

Nie będzie centralnego rejestru domen zakazanych. Ministerstwo Cyfryzacji podało oficjalny komunikat.

Rejestr taki nie powstanie. Propozycja jego utworzenia była odpowiedzią na postulaty przedsiębiorców telekomunikacyjnych. W związku z tym, iż pojawiły się propozycje, by prócz nielegalnych stron hazardowych blokować również strony handlujące środkami niedozwolonymi takimi jak np. dopalacze ministerstwo zaproponowało techniczne rozwiązanie na wypadek, gdyby propozycje te zostały przyjęte.

Rejestr miał działać na zasadzie podobnej jak już funkcjonujący rejestr prowadzony w oparciu o przepisy tzw. ustawy hazardowej. Miało to być techniczne rozwiązanie upraszczające proces weryfikacji, a jego celem miała być minimalizacja kosztów po stronie przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Mogliby oni sprawdzać rejestr w jednym, a nie kilku miejscach. Ewentualne blokady miały następować dopiero na skutek decyzji uprawnionych do tego organów i tylko na podstawie przepisów ustawowych.

Intencją ministerstwa nigdy nie było jakiekolwiek ograniczanie wolności Internetu. Do wszelkich tego typu pomysłów Ministerstwo Cyfryzacji zawsze podchodziło i podchodzi krytycznie. Wszelkie sugestie, że utworzenie rejestru miałoby służyć jakiejkolwiek formie cenzury Internetu były więc daleko idącą nadinterpretacją i nadużyciem.

Ostatecznie po analizach, a także z uwagi na fakt, że propozycje ewentualnego blokowania niektórych stron nie zostały przyjęte, Ministerstwo Cyfryzacji odstępuje od propozycji tworzenia rejestru.

Nie będzie centralnego rejestru domen zakazanych, ale to nie oznacza, że rząd całkowicie wycofuje się z cenzorowania Internetu, aplikacji lub usług, które „szkodzą” strategicznym (z punktu widzenia wyborów) grupom. Już wcześniej rząd czaił się na aplikację Lex Uber do zamawiania transportu osób.

Z pomysłu uregulowania świadczonych usług nie wycofano się do tej pory, ale nie to jest najważniejsze. Nie mamy nic przeciwko dotrzymywaniu terminów ważnych badać technicznych lub licencji kierowców na przewóz osób. Akurat te zapisy odgrywają ważną rolę w naszym bezpieczeństwie. Rząd usiłował blokować aplikację do zamawiania, ogólnie rzecz biorąc usługi przewozu, a to już wyraźny zamach na wolność człowieka i decydowanie za niego, z jakich usług może korzystać, a z jakich nie może.

Będziemy się przyglądać dalszym zapędom rządu na wszelkie formy cenzury.



Komentarze

Robert czw., 19-07-2018 - 16:28

AVLab, The independent antivirus tests... to naprawdę nie jest portal polityczny ..., tylko o bezpieczeństwie komputerowym ...

Dodaj komentarz

Treść tego pola jest prywatna i nie będzie udostępniana publicznie.

Zapoznaj się z naszą ofertą

Jeśli zajmujesz się sprzedażą rozwiązań zabezpieczających, jesteś dystrybutorem, autoryzowanym partnerem lub producentem i chciałbyś na portalu AVLab zaprezentować swoje portfolio gronu potencjalnych odbiorców, zareklamować wydarzenie, oprogramowanie, sprzęt lub inne usługi — po prostu napisz do nas. A może mialeś/aś do czynienia z ransomware? Pomagamy też w odszyfrowaniu plików.
Czytaj więcej