Publiczne dyskusje oraz zamieszczanie treści w Internecie powinny być spontaniczne i nie cenzurowane. Jeżeli mnożą się tematy tabu, o których nie wolno wspominać, albo wolno, ale tylko we wskazanym przez kogoś kierunku, to swoboda ekspresji zaczyna być krępowana. W taki właśnie sposób działają ówczesne państwa demokratyczne, które kierują się słusznymi intencjami — chcą chronić swoich obywateli przed niepożądanymi treściami, ale wybierają najłatwiejszy sposób jakim jest cenzura Internetu. Problem w tym, że ludzie sami nie wiedzą co jest dobre, a co złe, więc demokratycznie wybierają osoby, które im tę prawdę uświadamiają.

Nawiązując do nowej inicjatywy rządu przyjrzyjmy się pomysłom cenzurowania Internetu — tym już wdrożonym albo dopiero planowanym.

Wbrew pozorom cenzura Internetu nie polega tylko na blokowaniu zakazanych domen (chociaż jest to najczęściej stosowana forma reżimu). Niektóre rządy idą o krok dalej i wykorzystują możliwości informatyczne do blokowania ludzkiej ekspresji, w tym do promowania wyłącznie własnych politycznych programów, przekonań religijnych. Już wkrótce, i to niestety w Polsce, kilka ministerstw zyska dostęp do informacji, które wcześniej były zarezerwowane tylko dla policji i prokuratury. Na początku najprawdopodobniej będzie jak zwykle, czyli zaczniemy od zakazywania tylko jednej gałęzi handlu, o której jest mowa w propozycji ustawy, czyli dopalaczów i psychotropów wskazanych przez rząd jako nielegalne, by później rozszerzać zapisy ustawy o kolejne nielegalne obszary, w zależności od tego, na co akurat będzie w danym czasie „popyt”. Cel jest szczytny, bo chodzi przecież o nasze zdrowie. Ale czy przy użyciu środków technologicznych taka forma internetowej cenzury jest do przyjęcia?

Na chwilę sprawy krajowe zostawmy na boku i przyjrzymy się, jak w innych krajach próbuje się cenzurować media i ograniczać wolność mediom, które płyną innym nurtem niż państwowy.

Cenzura Internetu w Polsce i na świecie

USA

W 2016 roku w USA wprowadzono bardzo kontrowersyjny przepis, który wywołał protesty. Poprawka do Rule 41 Federal Rules of Criminal Procedure, czyli do Artykułu 41, przed 2016 rokiem upoważniała sędziów federalnych do wydawania nakazów przeszukania i zatrzymania, ale wymagało to od instytucji rządowych uzyskania nakazu od sędziego w jurysdykcji obejmującej miejsce przeszukania lub zatrzymania. Obecna forma poprawki usuwa te ograniczenia, dzięki czemu rząd może ubiegać się o nakaz przeszukania w jednej jurysdykcji i przeprowadzenie zdalnego przeszukania komputerów umiejscowionych w innej jurysdykcji prawnej. Opisywane zmiany mają zastosowanie w przypadku, gdy ktoś używa “środków technologicznych” do ukrycia swojej lokalizacji (Tor, VPN, proxy) albo w trakcie analizy botnetów, gdy zainfekowane komputery znajdują się w 5-ciu lub więcej różnych okręgach.

Swój sprzeciw i obawy co do intencji rządu wyraziło aż 50 różnych organizacji. Zdaniem wielu ekspertów i fundacji, rząd Stanów Zjednoczonych napisał korzystną dla siebie ustawę, która pozwoli legalnie włamywać się na komputery podejrzanych o przestępstwo. Do organizacji, które nie zgadzały się na wprowadzenie poprawki należały: Internet Access Now, ACI-Participa, Advocacy for Principled Action in Government, American Civil Liberties Union, American Library Association, a nawet Google oraz inne grupy interesu publicznego. Dostawcy narzędzi zapewniających prywatność i firmy internetowe zjednoczyły swoje działania ostrzegając głośno przed zmianami. Globalne wysiłki na rzecz wycofania proponowanych zmian prowadził nawet były pracownik Google, ale bezskutecznie.  

Tak naprawdę USA nie potrzebuje cenzurować swojego Internetu, chociaż w przypadku ostrej pornografii i brutalnych zdjęć jest to społecznie akceptowalne. Stany dysponują wystarczającymi środkami finansowymi i technologicznymi, by we współpracy ze służbami uzyskiwać informacje o każdym obywatelu, który łączy się z Internetem za pośrednictwem serwerów na terytorium USA, jak i poza.

Rosja

W Rosji cenzurowanie Internetu jest czymś na porządku dziennym. Co więcej zakazuje się dostępu do narządzi anonimizujących — może powinni pomyśleć o zablokowaniu całego GitHub’a, który jest właśnie takim miejscem w sieci, gdzie dostępne jest w zasadzie wszystko?

Do tej pory główny operator telekomunikacyjny Roskomandzor blokował “nielegalne” strony: pornografię, torrenty oraz niektóre polityczne media, które sprzeciwiały się lub krytykowały główny obóz polityczny. Okazało się, że to jednak za mało. Rosja posunęła się jeszcze dalej. W lipcu 2017 roku zakazano używania usług VPN, co było odpowiedzią na zaktualizowanie ustawy antyterrorystycznej. W ustawie zobowiązano wszystkich dostawców usług telekomunikacyjnych do ograniczenia dostępu do zabronionych treści oraz przechowywania informacji o użytkownikach na podstawie ów przepisów. Dodatkowo sądy mogą skonfiskować telefony nawet bez postępowania karnego.

Jeszcze bardziej absurdalnym pomysłem jest zatrudnianie wolontariuszy-cenzorów, którzy będą się zajmować niczym innym, jak wyszukiwaniem „nielegalnych” (lub niewydolnych politycznie) treści. Oczywiście wiąże się do z donosami na swoich współobywateli, ale przecież znamy to z Facebooka. Na temat moderatorów Facebooka powstał film dokumentalny „Czyściciele internetu”. Zachęcamy do jego obejrzenia.  

Całkowita izolacja moskiewskim urzędnikom nieustannie chodzi po głowie. Rosjanie nie boją się odcięcia od głównych węzłów komunikacyjnych, ponieważ (podobno) już pracują nad alternatywną, wewnętrzną i kontrolowaną siecią. Ich zdaniem Zachód za bardzo ingeruje w sprawy Rosji. Szczególnie oberwało się CIA, któremu jeśli wierzyć Rosji, przypisuje się stworzenie Internetu.  

Chiny

Podobnie jak Rosja, Chiny również zdecydowanie sprzeciwiły się korzystaniu z sieci VPN. Nakazały trzem gigantom telekomunikacyjnym ograniczenie dostępu osobom prywatnym do sieci VPN. Nie zakazały korzystania z VPN-ów całkowicie. Każdy obywatel lub firma może zgłosić urzędnikom taką chęć i w pełni legalne szyfrować swoją komunikację.

Niektóre chińskie ministerstwa dostrzegają korzyści z promowania turystyki na portalach społecznościowych. Nawet powstał projekt, który całkowicie znosi cenzurę mediów społecznościowych na południowej wyspie Hainan. Ale tak samo szybko jak dokument został opublikowany, tak w niewyjaśnionych okolicznościach został zdjęty. Podobno prace nad projektem nie zostały przerwane. Portale społecznościowe w Chinach nie są nielegalne, ale cenzura wiadomości powoduje, że Chińczycy nie mają dostępu do wielu informacji.  

Kraje z Bliskiego Wschodu

Kraje muzułmańskie nigdy nie były pod tym względem liberalne. Chociaż nie we wszystkich zakazano używania portali społecznościowych (i nie we wszystkich panuje cenzura polityczna), to najbardziej konserwatywna jest Arabia Saudyjska oraz zmierzający w niebezpiecznym kierunku Egipt. Tak więc w Arabii, Sudanie, Maroko czy Etiopii cenzuruje się wszystko, co tylko można ocenzurować. Tymczasem w Egipcie wdrożono przepisy zaostrzające dostęp do wolnych mediów pod przykrywką walki z terroryzmem oraz rozpowszechnianiem fałszywych informacji.

Nowy projekt zakłada gromadzenie i przechowywanie informacji. Zamykane będą też strony sprzeczne treścią z ustawą, która ma charakter prewencyjny. Czyli będziemy zbierać o tobie wszystko, a kiedyś wykorzystamy to przeciwko tobie.

Wielka Brytania

Kraj, do którego podobno najchętniej wyjeżdżają Polacy nie jest wolny od cenzury. Tam za oglądanie stron internetowych, które są uznawane przez rząd za nielegalne grozi kara pozbawienia wolności do 15 lat. Natomiast strony,  które hostują na terenie Wielkiej Brytanii treść sprzeczną z ustawą będą usuwane. Przepisy dotyczące walki z terroryzmem zostały zaostrzone na skutek nasilających się ataków. Rząd nie chce ułatwiać potencjalnym muzułmanom-terrorystom dostępu do islamskiej skrajnej propagandy, czyli np. uwiecznione bohaterskie czyny bojowników z ISIS są zakazane.

Premier David Cameron tak skomentował nową ustawę antyterrorystyczną:

"Wprowadziliśmy najbardziej restrykcyjne sposoby kontroli jakie są tylko możliwe w państwie demokratycznym (...) wliczając w to blokowanie stron internetowych. Podejmiemy te wszystkie kroki, a nawet posuniemy się znacznie dalej, by zapewnić bezpieczeństwo naszego kraju".

Walkę z terroryzmem jeszcze można zrozumieć, naprawdę, ale cenzurze są nieoficjalnie poddawane (niestety) inne obszary życia społecznego. Rząd utrudnia dostęp do niektórych materiałów w mediach publicznych, jak chociażby w przypadku mega głośnej, przymusowej eutanazji chłopca Alfiego Evansa. Każdy kto śledził te straszne wydarzenia musi przyznać, że gdyby nie portale społecznościowe wiedzielibyśmy o sprawie tyle, ile podano by do oficjalnej informacji. Dzięki internetowi sprawa została rozdmuchana na cały świat i pochwycona przez wszystkie media. I słusznie. Przykład niestety zmarłego (a zdaniem wielu osób zamordowanego) Alfiego Evansa może i jest ekstremalny, ale żyjemy w czasach, które tego wymagają.

Teraz coś na uspokojenie. W Wielkiej Brytanii nielegalne jest korzystanie z torrentów naruszających prawa autorskie oraz z pirackich serwisów, które wyświetlają wideo bezpośrednio w przeglądarce. Na cenzurowanym jest także pornografia. Portale oferujące taką treść mają obowiązek usunąć wpisy osób niepełnoletnich.

Niedawno w Wielkiej Brytanii zarzucono nawet pomysł, aby serwisy społecznościowe płaciły za newsy państwowym agencjom informacyjnym.

Niemcy

W połowie 2017 roku przyjęto kontrowersyjną ustawę cenzurowania ekstremizmu w Internecie z uwzględnieniem tak zwanej mowy nienawiści. Do końca nie wiadomo czym jest mowa nienawiści, ale najlepszym wyjaśnieniem tego terminu to są argumenty, które nie podobają się drugiej stronie w dyskusji. Tak więc w Niemczech treści nielegalne trzeba usunąć w ciągu 24 godzin lub można trafić do więzienia. Za tzw. mowę nienawiści, np. w mediach społecznościowych, duże portale takie jak Facebook i Google mogą otrzymać karę grzywny 50 milionów dolarów za każdy nielegalny post. Liczba dodanych komentarzy każdego dnia jest tak ogromna, że to prawo właściwie jest jałowe.  

Powyższe przepisy weszły w życie w styczniu 2018 roku. Zwiększają kontrolę nad tym, co ma być dozwolone w Internecie, a co nie, chociaż Internet nigdy nie będzie bezpieczną przestrzenią. Ówczesne Niemcy to państwo o poglądach niesprzyjających wolności słowa. Cenzurowane są rasistowskie lub religijne ataki wymierzone przeciwko Niemcom oraz informacje niewygodne dla polityki realizowanej przez kanclerza.

Polska

W dyskursie publicznym o cenzurze w Polsce często wraca się do wczesnych czasów PRL, gdzie prawdę kolportowano w formie prasy podziemnej. Miejmy nadzieję, że nasze pokolenie nigdy tych czasów nie doczeka, ale sądząc po zapędach klasy rządzącej, różnie może być. Julia Reda, niemiecka europoseł związana z ruchem Partii Piratów opublikowała stanowisko poszczególnych krajów podczas głosowania nad ustawą „ACTA II” lub „podatkiem od linków”. Osoby reprezentujące Polskę były za przyjęciem cenzury, chociaż wyraziły się sceptycznie co do "podatków od linków".

Co nas jeszcze czeka w przyszłości? Prawdopodobnie ocenzurowanie „nielegalnych” stron internetowych, które zostaną wpisane do rejestru domen zakazanych jako szkodliwe dla społeczeństwa. Taki rejestr będzie opracowywany przez różne ministerstwa np. Finansów, Infrastruktury, Zdrowia i Cyfryzacji, a nawet Prezesa UOKiK, KNF-u i Sanepidu.

Korea Północna

W tym odizolowanym od reszty świata kraju praktycznie nie ma wolnej pracy, a wszystkie środki masowego przekazu są kontrolowane przez rząd. Polityczna propaganda wylewa się z odbiorników radiowo-telewizyjnych, a dostęp do Internetu jest bardzo ograniczony. Portale społecznościowe, czy YouTube nie są zakazane, ale dostępne są wybrańców narodu. Co ciekawe Korea Północna posiada własny intranet, który jest dostępny dla naukowców, badaczy, studentów i urzędników. Podobno niektórzy Koreańczycy korzystają z VPN-ów, więc mają dostęp do „zachodniej zgnilizny”.

Jak naprawdę jest w Korei Północnej? Ciekawym i bezpośrednim źródłem informacji jest Emil Truszkowski, który prowadzi swój kanał na YT o tym kraju. Inną, bardziej mroczną wizję Korei przedstawiono w filmie dokumentalnym „Reżim Umysłu” oraz w filmach fabularnych „Keurosing” i „W sieci”.

Cenzura Internetu: Uniwersalne porady i sposoby jej obejścia

Dostęp do treści uznawanych za nielegalne jest ograniczany z różnych powodów. Najłatwiejszym sposobem na obejście cenzury jest korzystanie z sieci VPN. Jedną z nich jest rekomendowany przez nas Nord VPN, który oferuje ponad 4000 serwerów wyjściowych z 62 krajów na całym świecie. Jest więc w czym wybierać:

Aplikacje są dostępne na niemal wszystkie systemy operacyjne: Windows, macOS, iOS, Apple, Linux i wiele innych. NordVPN wspiera protokół P2P (nie wszystkie VPN-y to robią) więc bez przeszkód można pobierać torrenty. Oprócz tego NordVPN korzysta z własnego serwera DNS, czyli żaden inny węzeł komunikacyjny DNS nie będzie logował odwiedzanych stron internetowych. I co najważniejsze, firma NordVPN zarejestrowana jest w Panamie i nie przechowuje ŻADNYCH logów — nie ma takiego obowiązku. Kupując NordVPN z tego linku otrzymasz zniżkę.

Po zainstalowaniu VPN wypadałoby zadbać o bezpieczeństwo i prywatność, nie dlatego, że ktoś ma coś do ukrycia. Stronę https://www.privacytools.io należy bezwzględnie dodać o ulubionych. Jej autorzy zamieszczają tam ciekawe zestawienia. Na przykład:

  • Dlaczego nie powinno się korzystać z Windows 10.
  • Listę rekomendowanych dostawców VPN (w tym wspomniany NordVPN z linkiem afiliacyjnym do naszego konta).
  • Rekomendowane przeglądarki dbające o prywatność (Mozilla, Brave, Tor Browser).
  • Skaner https://www.privacytools.io/webrtc.html działający w przeglądarce i bazujący na protokole WebRTC — opiera się na JavaScript i może ujawnić publiczny i prywatny adres IP użytkownika — nawet kiedy użytkownik ukrywa się za VPN-em lub wykorzystuje dodatki do przeglądarki blokujące śledzenie takie jak: AdBlock, Ghostery (NoScript zapobiega ujawnieniu IP).
  • Zalecane dodatki do przeglądarek: uBlock Origin, Self-Destructing Cookies, HTTPS Everywhere, Decentraleyes.
  • Rekomendowane ukryte ustawienia dla przeglądarki Mozilla Firefox (about:config).
  • Alternatywne sklepy z aplikacjami i zalecane oprogramowanie dla Androida.
  • Dostawców usług pocztowych, których ochrona prywatności jest priorytetem (m.in.: OpenMailBox, ProtonMail, Tutanota).
  • Alternatywne oprogramowanie dla e-maili, które pozwala zachować prywatność i bazuje na sieciach P2P oraz zdecentralizowanej komunikacji bez serwera zarządzającego: I2P-Bote, Bitmessage, RetroShare (wspierane są systemy Windows, Mac, Linux, Android).
  • Komunikatory internetowe takie jak: Signal, Ricochet, ChatSecure — warto zwrócić uwagę, że na liście nie znajduje się żaden popularny komunikator: Telegram, FB Messenger, WhatsApp, itp.
  • Szyfrowane dyski internetowe do przechowywania plików.
  • Menadżery haseł: Master Password, KeePass.
  • Listę państw, w których użytkownik może być prawnie zobowiązany do przekazania organom policyjnym kluczy szyfrujących (jest wśród nich Rosja, więc kibice obawiający się o swoje dane powinni uważać na co się porywają). Autorzy strony wymieniają Polskę, Niemcy oraz Republikę Czeską jako państwa, w których prawo to nie obowiązuje.
  • Oprogramowanie do szyfrowania dysków, e-maili, plików: VeraCrypt, GnuPG, PeaZip.
  • Strona zawiera nie tylko zbiór narzędzi i oprogramowania, ale też ciekawe informacje na temat państw uczestniczących w gromadzeniu, analizowaniu i udostępnianiu informacji wywiadowczych.

Więcej informacji o pokonywaniu cenzury i bezpieczeństwie oraz anonimowości znajduje się w naszym poradniku bezpieczeństwa przygotowanym dla osób wyjeżdżających do Rosji.

AUTOR:

Adrian Ścibor

Podziel się

Dodaj komentarz