W ostatnim czasie pojawiło się wiele doniesień dotyczących pliku weights.bin znajdującego się w folderze OptGuideOnDeviceModel w profilu użytkownika przeglądarki Chrome. Prawdopodobnie najobszerniejsze opracowanie tego tematu pojawiło się na blogu thatprivacyguy.com, aczkolwiek niezrozumiałe odniesienia do „kosztów klimatycznych” czy obliczenia ilości ton CO2 lepiej pozostawić bez komentarza.
Wspomniany plik zawiera lokalną wersję modelu Gemini Nano. Gemini to oczywiście model AI opracowywany przez Google, który został uwzględniony w naszych niedawnych testach sztucznej inteligencji. W praktyce nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy Gemini Nano zostanie „wdrożony” na wszystkich urządzeniach z zainstalowanym Chrome. W moim przypadku nie znalazłem śladów pliku weights.bin. Na ten moment wydaje się, że opisywana sytuacja dotyczy wyłącznie użytkowników korzystających z różnych funkcji AI dostępnych w Chrome.
Niezależnie od źródła wskazuje się, że plik zajmuje około 4 GB. Samo usunięcie nie jest skuteczne w dłużej perspektywie, bo podobno Chrome i tak zainicjuje proces ponownego pobierania. Jako obejście podano utworzenie pliku o tej samej nazwie z dowolną zawartością i nadanie atrybutu tylko do odczytu. Inne podejście zakłada wyłączenie „experimental flags”, chociaż to też może okazać się rozwiązaniem działającym do najbliższej aktualizacji.
Rozmiar 4 GB przy obecnych wielkościach dysków nie wydaje się realnym problemem, chyba że ktoś faktycznie wykorzystuje niemal całą pojemność – chociaż wtedy można zaryzykować stwierdzenie, że problem nie dotyczy warstwy sprzętowej. Monitorowanie użycia przestrzeni dyskowej jest istotne (Windows zresztą informuje użytkownika o kończącym się miejscu), natomiast przyrost wynoszący 4 GB nie powinien być traktowany jako znaczący przy dzisiejszej złożoności aplikacji.
Nie oszukujmy się też, że większość użytkowników dowiedziałaby się o istnieniu weights.bin we własnym zakresie, gdyby nie masowe informacje zamieszczane na portalach branżowych czy w mediach społecznościowych.
Prawdą jest, że Google powinno wyraźniej informować, że użycie funkcji AI będzie wiązać się z koniecznością pobrania Gemini Nano – osobiście nawet nie podejrzewałem, że Chrome będzie wykonywało operacje „AI” lokalnie, zamiast odpytywać zdalne zasoby. Jeśli cały proces odbywa się z użyciem lokalnego modelu, to nie widzę tutaj istotnego zagrożenia dla prywatności. Oczywiście warto monitorować aktywność sieciową konkretnych aplikacji i blokować domeny wątpliwego przeznaczenia. Z drugiej strony osoby mniej techniczne raczej nie zrealizują tego zalecenia – a praktyka pokazuje, że wyciąganie pochopnych wniosków w celu próby zdegradowania jakiegoś projektu jest częstym zwyczajem.
AI będzie integrowane w różne oprogramowanie i tego nie unikniemy. Forma będzie zależna od dostawcy – otrzymamy lokalny model jak w Chrome bądź też aplikacja będzie pełniła rolę klienta API udostępnianego przez wybrany zewnętrzny chatbot. Niezależnie od podejścia pewne jest, że sztuczna inteligencja staje się codziennością, nawet wtedy, gdy jej zastosowanie jest znikome.
Użytkownicy nie mają całkowitego wpływu na proces aktualizacji. Jeśli Google zdecyduje, że Gemini Nano będzie wymagane do uruchomienia Chrome, to mniej przekonanym osobom pozostanie szukanie różnych obejść, które jednak mogą zostać „poprawione” w kolejnych wersjach przeglądarki. Kluczowa jest analiza ryzyka. Ostatecznie trzeba jednak pamiętać, że pełną prywatność w tym zakresie gwarantuje chyba wyłącznie zablokowanie dostępu do Internetu z urządzenia bądź też ścisłe filtrowanie dozwolonych domen.
Zawsze można też zacząć używać innej przeglądarki. Chrome jednak od dawna utrzymuje pozycję niemal podstawowego rozwiązania i jest mało prawdopodobne, że ukryte instalowanie modeli AI cokolwiek zmieni.
Czy ten artykuł był pomocny?
Oceniono: 2 razy



