Ciekawe informacje zostały zamieszczone we wpisie poświęconemu nowemu projektowi „medycznemu” realizowanemu przez Midjourney. Jest to niezależna organizacja badawcza zajmująca się sztuczną inteligencją. Sami przyznają, że ich kolejny pomysł może wydawać się „dziwny i szalony” i zdecydowanie mają rację – do tej pory podobne projekty pozostawały raczej częścią science-fiction. Jednak okazuje się, że już za półtora roku opracowywane przez nich narzędzie AI będzie mogło wykryć różne nieprawidłowości w naszym organizmie w czasie jednej minuty.
Koncepcja w bardzo przystępnych słowach została opisana we wspomnianym wyżej wpisie. Nie posiadamy wiedzy medycznej, aby ocenić realne możliwości prezentowanej metody. Według Midjourney „badanie” polegać ma na wejściu na platformę, która w wolnym tempie (około 5 cm na sekundę) będzie zanurzać człowieka w wodzie. Można powiedzieć, że to zaawansowany zbiornik z wodą, ponieważ będzie składał się z pół miliona sensorów – jednocześnie generujących i odbierających fale ultradźwiękowe przechodzące przez ciało. Działanie zostało porównane do echolokacji wykorzystywanej przez delfiny.
Na podstawie odebranych danych tworzona będzie trójwymiarowa mapa ciała z dokładnością do ułamka milimetra, a dalej analizowana pod kątem ewentualnych problemów zdrowotnych. Wymaga to oczywiście ogromnych zasobów obliczeniowych.
Jak wiadomo, różne badania profilaktycznie niekoniecznie budzą pozytywne skojarzenia, ale również ten aspekt został przemyślany. Doświadczenie „użytkownika” ma przypominać SPA i w pewnym sensie integrować dbanie o zdrowie ze zwykłymi aktywnościami – klient zajmuje miejsce na platformie, jest zanurzany i po minucie otrzymuje raport o stanie swojego zdrowia. Otwarcie pierwszego obiektu w tej formule planowane jest na koniec 2027 roku w San Francisco.
Po lekturze opisu działania tego „skanera” mogą pojawić się wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa. Dane medyczne są szczególnie chronione i jeśli miałyby być analizowane zdalnie przez klastry serwerów z modelami, to pewne obawy wydają się słuszne. To nie będzie analiza dokumentacji wybranego rozwiązania, a kompleksowych danych dotyczących naszego organizmu. Ewentualny wyciek czy nawet nieuprawiony dostęp do tych informacji mógłby mieć szerokie konsekwencje.
Z drugiej strony nie oszukujmy się, że tak szeroka diagnostyka przy współczesnym poziomie medycyny wymaga przeprowadzenia dziesiątek badań, a co za tym idzie – przynajmniej w polskich realiach – godzin spędzonych w przychodniach czy szpitalach. Osoby aktywne zawodowo zwyczajnie nie mają czasu na podobne czynności, tym bardziej że wyniki badań nie zawsze są miarodajne i sensowne. Już pomijając fakt, że analiza wyników może być różna w zależności od lekarza.
Dlatego też rozpowszechnienie podobnych urządzeń (niekoniecznie wyłącznie od Midjourney, bo można spodziewać się powstania konkurencji – co rzecz jasna będzie pozytywne dla klientów) należy oceniać jako poprawny krok w rozwoju AI i medycyny. Wątpliwości co do bezpieczeństwa takich rozwiązań z pewnością zostaną zaadresowane przez zespoły badaczy. Poza tym dla chorego kwestie odzyskania zdrowia są często pilniejsze niż te związane z ochroną jego danych.
Kolejną dobrą wiadomość stanowi struktura Midjourney. Nie jest to spółka powiązana z rządem, a działająca globalnie na rynku prywatnym. O ile nie oznacza to braku wpływu ze strony administracji (co miało miejsce w przypadku Anthropic), to jednak ewentualne „restrykcje” nie powinny być blokujące dla tego projektu. Niestety wszelkie podmioty medyczne podlegają różnym regulacjom na poziomie danego państwa i stąd pojawienie się Midjourney Spa w Polsce może spotkać się ze sprzeciwem niektórych rządowych organizacji.
Czy ten artykuł był pomocny?
Oceniono: 0 razy



