Informacje o tym „cudaku” podesłał do nas jeden z naszych czytelników. Może ze słowem „cudak” przesadziłem, ale coś w tym jest. Bohater dzisiejszego odcinka to CharityAntivirus. Komuś obiła się ta nazwa o uszy? Przyznam, że mi dopiero pierwszy raz.

Kim jesteś CharityAntiVirus?

CharityAntiVirus to aplikacja oparta o silnik Bitdefendera, a właściwie byłaby ona klonem 1:1, gdyby nie troszkę zmieniony interfejs (dodane własne logo). 

 

CharityAntiVirus, co cię tu sprowadza?

Podjąłem się opisania tego rozwiązania nie ze względu na jego unikalne cechy, dobrą ochronę, etc, ale ze względu na ideę, jaką ze sobą niesie – i właściwie to będzie tematem przewodnim tego wpisu. CharityAntiVirus jest czymś nowym w naszym antywirusowym świecie.

Dawno dawno temu, a konkretnie w roku 2009 światło dzienne ujrzał program antywirusowy CharityAntivirus zbudowany na bazie darmowego Bitdefendera Antivirus Free Edition oraz Bitdefendera Internet Security. Ale zacznijmy od początku:

Założycielem projektu CharityAntiVirus jest Janus Rægaard Nielsen. Janus jest narodowości duńskiej, ekspertem w dziedzinie bezpieczeństwa i przedsiębiorcą działającym w branży IT. W 2003 roku założył firmą antywirusową MySecurityCenter, która w Anno Domini 2008 została przeniesiona do Niemiec i zarejestrowana jako spółka, następnie w 2013 r. wykupili ją Amerykanie, a obecnie zarejestrowana jest na Cyprze - (tak wynika z informacji na stronie internetowej) - oczywiście ze względów podatkowych.

W latach swoich świetności, rozwiązanie MySecurityCenter miało ponad 16 milionów klientów na całym świecie, z których 500 000 płaciło abonament. Głównymi rynkami dystrybucji dla MySecurityCenter „była” Dania, Stany Zjednoczone i Anglia. Była, bowiem interes już nie kręci się tak jak dawniej. Wracając do roku 2009, Janus R. Nielsen wprowadził na rynek rozwiązanie MyMobileSecurity, które na wespół z dwoma innymi szwedzkimi partnerami (Kevin Freij i Jonas Borgh) zostało założone i istnieje do dzisiaj. Obecnie dociera do ponad sześciu milionów użytkowników. Dlaczego pisząc o CharityAntivrus wspominamy o MySecurityCenter i MYMobileSecurity? Z powodu pieniędzy…

Ogromna liczba klientów pozwoliła Janusowi wypchać portfele po brzegi i zrezygnować z działalności biznesowej. W roku 2013 sprzedał MySecurityCenter Amerykanom z MGS Corporation i postanowił zająć się działalnością charytatywną. Kiedy urodziło mu się pierwsze dziecko, chciał znaleźć sposób na polepszenie bytu wszystkich dzieci, nie tylko swoich. Jak podają na swojej stronie:

  • 10 milionów dzieci umiera co roku jeszcze przed piątym rokiem życia.
  • 24 miliony dorasta bez rodziców.
  • 72 miliony dorasta bez dostępu do podstawowej edukacji.

Obecnie Jansen razem z Danielem Aggerem (założycielem fundacji The Agger Fundation) razem promują CharityAntivirus. Zyski w 100% ze sprzedaży „Bitdefendera” są przekazywane na pomoc dzieciom (20-30 procent tej kwoty trafia na obsługę fundacji: promocje, wsparcie, administracja). 

Antywirus i działalność charytatywna? Da się tak?

W tym biznesie, w sensie materialnym nie da się, a przynajmniej nie we wszystkich przypadkach. Na darmowych dystrybucjach Linuxa zarobić się da, ale czy na darmowych antywirusach? Pewnie też. Obecnie można wskazać wiele przypadków, kiedy to producenci darmowymi rozwiązaniami nabijają sobie klientelę oferując bardziej zaawansowane produkty lub usługi. Co ma z tym wspólnego CharityAntivirus? Właściwie bardzo dużo. 

By wesprzeć fundację możesz pobrać darmowego antywirusa w wersji Free bazującego na w/w Bitdefenderze Antivirus Free Edition – wtedy proszeni jesteśmy o poinformowanie o szczytnej akcji znajomych, lub wybieramy wersję płatną bazującą na odpowiedniku Bitdefendera Internet Security, w zamian otrzymamy także status Ambasadora, którego są 3 poziomy: bronze, silver i gold (w zależności od liczby „przekazanej” kwoty i za liczbę licencji, które na tą kwotę się składają).

I to już wszystko :) Jednak na koniec zawsze trzeba dodać swoje 3 grosze: Bitdefender w wersji Free nie jest już aktualizowany. Ostatni update plików otrzymał w październiku 2013 roku. Jeśli więc chcesz „na siłę” korzystać z Bitdefendera Free, lepiej poinformuj o tej akcji znajomych i wybierz inne darmowe oprogramowanie. 

AUTOR:

Adrian Ścibor

Podziel się